Google+ Followers

czwartek, 2 czerwca 2016

Zakupowe Eldorado, przez poligon


Z San Daniele dei Friuli jechałam pierwszy raz drogą nr 13 pomiędzy Pordenone a Treviso. Jechać się nie da. Nie ze względu na innych uczestników ruchu, ale przede wszystkim z powodu sklepów. Co chwila jakieś centro commerciale, albo interesujący sklep. Ciągle trzeba przerywać jazdę i zwiedzać powierzchnie handlowe. 
Ledwo skręciłam, jadąc od północy, na SS13 na obrzeżu Pordenone, ukazał się sklep Scarpe&Scarpe. Ogromna hala wypełniona  wszelkiej maści butami. Chyba trochę za dużo, bo nic nie wpadło mi w oko. Szukałam konkretnego koloru (szafir lub błękit chagall), jednak tu królował kolor nijaki, czyli biało-beżowo, czarno, srebrno z rzadkim akcentem czerwieni. Jedne tylko były szafirowe - płaskie sandałki z paskiem między palcami, błyszczące i plastikowe. Odpada.
Są przy tej trasie jeszcze dwa sklepy PittaRosso. Tu nareszcie znalazłam kolory i wzory w wielkim wyborze. 
 Rodzina Pittarello od 1923 r działa w branży obuwniczej. Od lat 60. ubiegłego wieku rozwija się sieć dużych sklepów - najpierw w Veneto, a później w całych Włoszech. W Warszawie przez jakiś czas działał w King Cross Center na Ostrobramskiej duży sklep Pittarello, ale kilka lat temu został zlikwidowany. Na razie nie doszłam do tego czym się różnią sklepy Pittarello od PittaRosso. Na pewno różnią się tym , że w Pitarello nie jest ważna karta lojalnościowa PittaRosso. Wydaje mi się, że wszystkie nowe  sklepy powstają już tylko pod nazwą PittaRosso. Oferta jest bardzo podobna, ale nie taka sama. Na pewno nie specjalizują się w skórzanych butach, ale na pewno w modnych. Jak się dobrze poszuka to skórzane pantofle też się znajdą i to zupełnie dobre. W tym roku kupuję u nich świetne baleriny z mięciutkiej skórki. Już kupiłam 4 pary (2 dla mnie). W czerwonych przechodziłam cały dzień i czułam się jak w kapciach. 
Przy drodze SS13, w Fontanafredda, zaraz za Pordenone, jest też duży sklep Sorelle Ramonda. To trochę tak jak u nas Peek & Cloppenburg. Pod jednym dachem różne marki z wyższej półki - Trussardi Jeans, Marella, Penny Black, Benneton, Pepe Jeans, Ralph Lauren, Armani Jeans, Burberry, Lacoste, Lju Jo i wiele, wiele innych. Ceny raczej wysokie, ale zawsze są jakieś wyprzedaże - angolo di occasioni.
Tym razem wszystko co mi się podobało było w innym niż mój rozmiarze, na ogół mniejszym. W drodze powrotnej zajrzę do Trento (zjazd Trento Nord z tangenziale, czyli obwodnicy) do dużego sklepu Sorelle Ramonda. Tylko tam trzeba mieć bardzo dużo czasu, bo promocje są rozrzucone, więc przeszukiwanie trwa długo. Jeszcze niedawno był tu outlet, więc też więcej atrakcyjnych cen, ale obecnie najbliższy outlet znajduje się w Merano.
Sorelle Ramonda mają 53 sklepy w północnych Włoszech. Jadąc przez Friuli Venezia Giulia, Veneto, Trentino, Lombardię, Piemont można na nie trafić, przeważnie w małych miejscowościach. 4 sklepy są w Emilii Romanii i 2 w okolicy Rzymu.
Gdy woda zaczyna przelewać się przez drogę bariera zamyka przejazd
Jadąc na południe od San Daniele dei Friuli, do Vivaro, drogą SP 27, trafiłam na bardzo ciekawe widokowo tereny. Płyną tędy 3 rzeki - Tagliamento, Meduna i Cellina. O tej porze rzek nie widać, co najwyżej Tagliamento pełznie niewielkim strumykiem. Ale w czasie gdy woda spływa z gór, zamieniają się one w szerokie i wartko płynące.  Po tych zimowo-wiosennych przyborach zostaje szeroka płaska dolina wypełniona białymi kamieniami. Po prostu kamienista pustynia, czasami jakieś krzaczory. Droga wiodąca w poprzek wyschniętego rozlewiska mało przypomina normalną szosę, asfaltu prawie nie widać, jest obwiedziona murkami kamieni, które trochę ją chronią przed wodą. Ale przychodzi zapewne moment  kiedy woda wzbierającej rzeki przelewa się. Żeby było śmieszniej Cellina i Meduna nie są nazywane rzekami (fiume), ale strumieniami (torrente). Nie chciałabym znaleźć się w zasięgu takiego strumyka, gdy topnieją śniegi w pobliskich Alpach.

Te rozległe puste tereny są wykorzystywane jako poligon. Gdy tam przejeżdżałam spotkałam wojskowe pojazdy, widziałam mnóstwo żołnierzy (chroniących się przed słońcem pod drzewami), całe prowizoryczne obozowisko. 

Po drodze zauważyłam jeszcze jedną ciekawostkę. Na polu coś sadzono. Zwykła rzecz o tej porze. Jednak pracownicy wykonujący tę pracę poruszali się po polu na wózkach wyposażonych w parasole chroniące ich przed palącym słońcem. To się nazywa dbanie o pracownika. 
Jechałam tego dnia na nocleg do Castrocaro Terme, niedaleko Forli. Widokowo więc trasa w swej większej części nie była ciekawa. Rozległa Padana, rzeczki, kanały, pola uprawne, miasteczka. Jedynie koło Chioggi ładny przejazd przez zatokę u ujścia Padu. Droga idzie przez wodę po wąskim przesmyku. Niestety bariery ograniczają widoczność, ruch na SS 309 Romea jest duży, więc rozglądać za bardzo się nie można. Nie miałam czasu wstąpić di Chioggi, a chyba jest tam ładnie. 
Chioggia widziana z SS309
Udało mi się tylko zajrzeć do Rawenny na pyszne lody w gelaterii "Nuovo Mondo" na placu przed dworcem. Kiedyś uznawałam je za najlepsze, jednak przy sycylijskich trochę zbladły.  
Castrocaro Terme widziane z sąsiedniej górki
Dopiero niedaleko Castrocaro Terme krajobraz zaczął się robić bardziej przyjazny dla mojego oka, pojawiły się pagórki. Wybrałam Castrocaro nie ze względu na charakter uzdrowiskowy, ale cenę noclegu. Za 20 € miałam do dyspozycji sypialnię, łazienkę, kuchnię i tarasik przy spokojnej pełnej zieleni ulicy, kilka minut spaceru od centrum. Samo Castrocaro to spokojne miasteczko z termami, niewielką starówką na wzgórzu i zamkiem. Już było za późno, żeby iść do zamku, zjadłam więc tylko kolację w trattorii tuż przy bramie prowadzącej w głąb starego miasta. Restauracja ładna, w starych podziemiach, z dużym wyborem win. Jednak jedna krewetka była niezbyt pierwszej świeżości, na szczęście jej nie zjadłam. Krewetki powinny być błyszczące, chrupkie, stawiać zębom opór, a ta była matowa i jak z ciasta. A zatrucie krewetkami jest bardzo niebezpieczne.
Strzałka pokazuje felerną krewetkę. Ta duża była dobra.
Droga następnego dnia już była ładniejsza, bo prowadziła przez mniejsze i większe góry. Z Ceseny na południe wiedzie autostrada E45 lub inaczej SS3bis. Dzięki niej można szybko przeciąć Apeniny i znaleźć się w Perugii, Asyżu, Spoleto. Szybko i bez dodatkowych kosztów, bo ta autostradowa droga jest bezpłatna. Takich szybkich bezpłatnych dróg we Włoszech jest kilka. Ale wiadomo że jeżeli coś jest za darmo, to musi być gorsze. Utrzymanie drogi kosztuje. Dlatego asfalt na E45 nie należy do najgładszych, jednak i tak przecina się nią Apeniny znacznie szybciej niż lokalnymi drogami. A widoki też są piękne.
E45 prowadzi tuż obok Lago di Montedoglio, widok piękny